Dywizjon 303 Bohaterowie

Widzisz wypowiedzi znalezione dla słów: Dywizjon 303 Bohaterowie





Temat: OT ? Putin o Kwasniewskim ( link , pol )

"Antey" <an@o2.plwrote in message



|  że to dopiero dwoje amerykańskich autorów
| przypomniało bohaterów dywizjonu 303."

Cóż poradzić, realizacja polskiego odpowiednika np. "Kompanii Braci"
najwyraźniej leży poza możliwościami naszego środowiska filmowego,


Możliwości by się znalazły, jednak ci ludzie nie chcą kręcić nic, co nie
mieściłoby się w nurcie masturbo-feminazistycznym, nawet film o Chopinie,
poza tym, że jak zwykle zielony, zrobili "od dupy Maryni strony". Że nie
wspomnę innych "arcydzieł" narodowych. Może lepiej niech nic więcej nie
kręcą, jeśli mają nas obrażać takimi szmirami jak np. żałosna adaptacja "Quo
vadis".


Nad czym tu się zastanawiać ? Polska jest biedna i zacofana
- i żeby się wszyscy optymiści świata zawzięli, inaczej nie będzie.


To czczy komunał. Polska jest biedniejsza niż Niemcy ale bogatsza niż
Ukraina, bardziej zacofana (ale pod jakim względem???) niż Anglia, ale
bardziej postępowa niż Turcja. Uogólnienie, które tu zastosowałeś ma nikłą
wartość merytoryczną bez konkretnych odniesień.


tylko jakże w innej formie... no, ale zaraz się dowiemy, że z powodu
chamstwa prezydenta, to Francja jest bankrutem :O) a Polska
ziemią mlekiem i miodem płynącą ;O)


Francja stacza się ku peryferiom i stąd chamstwo prezydenta - będące wyrazem
bezsilnej złości kogoś, kto pamięta znacznie lepsze dni i wie, że "to se ne
vrati". Nigdy oczywiście, przynajmniej w sensownej perspektywie, Francja nie
zbankrutuje, pewnie nawet nie zdołamy jej dorównać pod względem siły
gospodarczej czy znaczenia politycznego, jednak faktem jest, że my z wolna
nadrabiamy, a oni po trochu zostają w tyle.


| Im głośniej to robi, tym Twoja dusza powinna się
| cieszyć, bo *to* właśnie znaczy, że odzyskujemy prestiż :o)

Ucieszyć, to się ucieszę - gdy następnemu takiemu 'nauczycielowi'
- te słówka się z powrotem do gardła wepchnie, jak to ładnie poeta ujął
;O)


Wycieczka krajoznawcza "zwiedzanie Moskwy Leopardem"? Daruj...
R. ma rację - słowa Putina są wyrazem bezsilnej złości. Inna rzecz, czy nie
zyska on za czas jakiś możliwości czynnej zemsty gospodarczej lub
politycznej - na razie jednak może tylko gadać. No, chyba że zechce
wyciągnąć wiadome haki na magistra i innych - ale co by mu to dało teraz?


Z pewnością masz na ten temat jakąś uczoną teorię, której jak zwykle
z zainteresowaniem wysłucham ;O)


Wiadomo - 60 lat wyzwolenia Auschwitz, Rosjanie to zrobili, gdybyś
zapomniał. Zapewne Putin przyjedzie na obchody i skrzętnie wykorzysta okazję
obrażenia magistra i paru innych polskich oficjeli poprzez wykorzystanie
możliwości, jakie daje protokół dyplomatyczny. Jednak NIE MOŻE przysłać
jakiegoś zastępcy pionka, jak było to w rocznicę Powstania, musi przyjechać
sam - choć nie ze względu na Polskę, ale na Rosję, Żydów i innych
sojuszników Rosji. Dopiero po tej wizycie okaże się, czy Putin nabrał
respektu do nas jak chce tego R. - objawy będą widoczne jak na dłoni. Ja
osobiście uważam, że z wielu powodów Putin nie może okazać Polakom żadnej
łagodności - w końcu rosyjska opinia publiczna, żeby nie wspominać o klasie
rządzącej, jest obrażona na Polaków za wtrącanie się w sprawy Ukrainy i
oczekuje od swojego prezydenta zdecydowanej postawy. Może dopiero za jakiś
czas, po rytualnych gestach pojednawczych ze strony naszego nowego rządu,
Putin (albo ktoś na jego miejscu) zgodzi się "w imię poprawy stosunków"
złagodzić ton. Oczywiście, jeśli tak by się stało, będzie to spowodowane
właśnie naszymi sukcesami na arenie m-nar. - głównie sprawą Ukrainy, ale
także i Iraku. Obaczym

T.

Przeczytaj resztę odpowiedzi z tematu





Temat: Streszczenie

DYWIZJON 303

Człowieczeństwo. Humanity. Menschlichkeit. Co to jest? Mówią, że to "bycie człowiekiem, postawa humanitarna i szlachetna. Pozytywne cechy człowieka, jego godność i dobroć". Ile z tego jest prawdą? Czasami wydaje się, że nic, że te wyrazy nie mają sensu. Można było przekonać się o bezsensowności tych słów chociażby podczas II wojny światowej.

Jedną z książek opisującą okrucieństwo, ale zarazem odwagę, ryzyko i dumę żołnierzy jest publikacja Arkadego Fiedlera "Dywizjon 303" pierwszy raz wydana w 1942 r w Londynie. W czasie, gdy w Polsce panowało okrucieństwo i tyrania. "Dywizjon 303" to wyjątkowa książka o niecodziennych wydarzeniach i niezwykłych ludziach. Jest utworem pisanym na gorąco, pod bezpośrednim wrażeniem rozgrywających się w 1940 roku wypadków. Wszystkie postacie z książki są autentyczne, ponieważ pisarz założył, że jego książka będzie sprawozdaniem z pola walki. W książce możemy rozróżnić bohaterów indywidualnych - pilotów, angielskich i polskich dowódców. Najważniejszym jest bohater zbiorowy - Dywizjon 303. Bohaterowie to młodzi dwudziestokilkuletni chłopcy, którzy wykazali imponującą odwagę i bohaterstwo. Ich podstawowymi zaletami były: spostrzegawczość, umiejętność błyskawicznego podejmowania trafnych decyzji a także wewnętrzna dyscyplina i zawziętość. Ich celem była obrona państwa, ale także wolności, niezależności. Zdawali sobie sprawę, że przegrana Niemców w tej bitwie będzie końcem ich dominacji w Europie. Walczyli dzielnie i ofiarnie z typową polską brawurą. Wiedzieli, że o życiu decydują sekundy, ale ta świadomość nie przerażała ich, wręcz przeciwnie dopingowała ich do walki. Piloci nawzajem pomagali sobie, często ratowali sobie życie.

Książka opowiada o dobrych i złych chwilach polskiego lotnictwa stacjonującego w Wielkiej Brytanii i pomagającego miejscowym lotnikom. Dwa rozdziały dokładnie obrazujące ich sytuacje to "Tłusta przekąska: Dorniery" oraz "Ból".

Pierwszy z nich opowiada o tym jak to polski Dywizjon strącił ok. 18 wrogich samolotów, tzw. Dornierów. Ze znaną sobie odwagą, dumą i niewzruszonością wzbili się w powietrze i ruszyli naprzeciw wrogim maszynom. Lecieli pod dowództwem kapitana Forbesa, którego niewielki błąd mógłby doprowadzić do katastrofy. Wówczas inicjatywę przejął porucznik Paszkiewicz, dzięki któremu Polakom udało się zwyciężyć tę bitwę. Otóż kapitan Forbes nie widząc dokładnie kierunku lotu nieprzyjaciela zagapił się i prowadził dalej po dotychczasowej linii. Po jakimś czasie lotu minął wyprawę bombową i zaczął się od niej oddalać. Po przejęciu dowództwa przez porucznika Paszkiewicza (kapitan drugiego klucza) myśliwcy zawrócili (za kluczem dzielnego Polaka wszystkie inne klucze samolotów) i ruszyły zestrzeliwać niemieckie bombowce ( dywizjony RAF-u biorące udział w walce strąciły 61 maszyn, a same straciły (aż lub tylko...) 20. "Był to najlepszy wynik w tej wojnie".

Drugi rozdział pt. "Ból" mówi o przykrym wydarzeniu z udziałem podporucznika Kazimierza Daszewskiego zwanego "Długim Joe". Podczas bitwy z Dornierami 215 Kazimierz Daszewski również strącił bombowca. Ścigał wroga aż nad Dover, lecz "otoczony Messerschmittami dostał pociskiem z działka lotniczego". Ból sparaliżował mu prawą stronę ciała, a gorący glikol poparzył mu twarz. Niesprawnym samolotem nie mógł zalecieć daleko. "Stery nie działały, były zerwane. Drążek sterowy posuwał się luźno". Samolot wpadł w korkociąg. Kabina została obryzgana krwią. Do katastrofy pozostało kilka sekund. Daszewski musiał wyskoczyć z maszyny jednak był zbyt słaby, aby się z niej wydostać. Gdy w końcu udało mu się wydostać powstrzymały go przewody - radiowy i tlenowy - przyczepione do kominiarki. Jednak wydobywając ostatnie siły udało mu się je zerwać. Skoczył. Lecz nad nim były Messerschmitty. Nie mógł otworzyć spadochronu. Spadał twarzą do góry. Leciał w korkociągu. Nie widział ziemi. Nie wiedział jak blisko się znajduje. Postanowił otworzyć spadochron. A nuż ziemia była kilometry od niego. Ale spadochron otwiera się prawą ręka, a cała jego prawa cześć ciała była sparaliżowana. Próbował znaleźć rękojeść lewą ręką. Nadaremnie. Jednak po pewnym czasie udało się! Spadochron szarpnął nim do góry i ułożył w normalnej pozycji. Spowodowało to nowy ból. Pasy na których "wisiał" przechodziły przez zranione biodro. Nie mógł tego znieść. Chciał rozluźnić pasy, co byłoby samobójstwem. Jednak zabrakło mu na to sił. Czas mu się dłużył. W końcu wylądował w pobliżu jakiejś wsi. Ludzie myśleli, że jest Niemcem. Chcieli mu zdjąć spadochron. Postanowili go rozciąć. Potem bandażowali mu nogę. Jedni nakładali bandaże, inni przytrzymywali jego ciało. Jeden z wieśniaków trzymał mocno jego zranione ramię. Daszewski odchodził od zmysłów. Gdy ręce chłopa zalały się krwią puścił rękę dobrodusznie przeprosił. Kiedy podporucznika wnosili do szpitala ten stracił przytomność. Po trzech i pół miesiąca wyszedł ze szpitala. Rany się zagoiły. Siła została. Duch też. Dalej polował na bombowce i Messerschmity. "Jego niepokonana żywotność była wzruszająca i czasem patrząc na to nieugięte chłopie znad Wisły, odnosiło się wrażenie, że Daszewski był więcej niż dziarskim myśliwcem. Że Daszewski to symbol czegoś niezniszczalnego. Że jego ból i blizny, i słoneczne oczy, i uśmiech - to rzeczywiście symbole zwycięskiego, choć w ranach narodu".

O zasługach lotników broniących angielskiego nieba Churchill powiedział: "Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym" ("Never was so much owed by so many to so few"). I z tymi słowami w pełni się zgadzam. Gdyby nie ci wszyscy ludzie, żołnierze, lotnicy, marynarze być może nie żylibyśmy teraz w wolnym kraju, może w ogóle by nas nie było... Kto wie? Zawdzięczamy im naprawdę dużo i sądzę, że czasami można poświęcić godzinę, pół, nawet 5-10 minut na rozmyślania związane z II wojną światową, bo w sumie to ona naszemu pokoleniu (zresztą, nie tylko naszemu) jest najbliższa. Proponuję czasami namówić naszych pradziadków, dziadków, a może nawet ojców, aby opowiedzieli nam o tych dobrych i złych wojennych chwilach. Naprawdę warto!



Źródło : Ściąga.pl
Przeczytaj resztę odpowiedzi z tematu





Temat: streszczenie
DYWIZJON 303

Człowieczeństwo. Humanity. Menschlichkeit. Co to jest? Mówią, że to "bycie człowiekiem, postawa humanitarna i szlachetna. Pozytywne cechy człowieka, jego godność i dobroć". Ile z tego jest prawdą? Czasami wydaje się, że nic, że te wyrazy nie mają sensu. Można było przekonać się o bezsensowności tych słów chociażby podczas II wojny światowej.

Jedną z książek opisującą okrucieństwo, ale zarazem odwagę, ryzyko i dumę żołnierzy jest publikacja Arkadego Fiedlera "Dywizjon 303" pierwszy raz wydana w 1942 r w Londynie. W czasie, gdy w Polsce panowało okrucieństwo i tyrania. "Dywizjon 303" to wyjątkowa książka o niecodziennych wydarzeniach i niezwykłych ludziach. Jest utworem pisanym na gorąco, pod bezpośrednim wrażeniem rozgrywających się w 1940 roku wypadków. Wszystkie postacie z książki są autentyczne, ponieważ pisarz założył, że jego książka będzie sprawozdaniem z pola walki. W książce możemy rozróżnić bohaterów indywidualnych - pilotów, angielskich i polskich dowódców. Najważniejszym jest bohater zbiorowy - Dywizjon 303. Bohaterowie to młodzi dwudziestokilkuletni chłopcy, którzy wykazali imponującą odwagę i bohaterstwo. Ich podstawowymi zaletami były: spostrzegawczość, umiejętność błyskawicznego podejmowania trafnych decyzji a także wewnętrzna dyscyplina i zawziętość. Ich celem była obrona państwa, ale także wolności, niezależności. Zdawali sobie sprawę, że przegrana Niemców w tej bitwie będzie końcem ich dominacji w Europie. Walczyli dzielnie i ofiarnie z typową polską brawurą. Wiedzieli, że o życiu decydują sekundy, ale ta świadomość nie przerażała ich, wręcz przeciwnie dopingowała ich do walki. Piloci nawzajem pomagali sobie, często ratowali sobie życie.

Książka opowiada o dobrych i złych chwilach polskiego lotnictwa stacjonującego w Wielkiej Brytanii i pomagającego miejscowym lotnikom. Dwa rozdziały dokładnie obrazujące ich sytuacje to "Tłusta przekąska: Dorniery" oraz "Ból".

Pierwszy z nich opowiada o tym jak to polski Dywizjon strącił ok. 18 wrogich samolotów, tzw. Dornierów. Ze znaną sobie odwagą, dumą i niewzruszonością wzbili się w powietrze i ruszyli naprzeciw wrogim maszynom. Lecieli pod dowództwem kapitana Forbesa, którego niewielki błąd mógłby doprowadzić do katastrofy. Wówczas inicjatywę przejął porucznik Paszkiewicz, dzięki któremu Polakom udało się zwyciężyć tę bitwę. Otóż kapitan Forbes nie widząc dokładnie kierunku lotu nieprzyjaciela zagapił się i prowadził dalej po dotychczasowej linii. Po jakimś czasie lotu minął wyprawę bombową i zaczął się od niej oddalać. Po przejęciu dowództwa przez porucznika Paszkiewicza (kapitan drugiego klucza) myśliwcy zawrócili (za kluczem dzielnego Polaka wszystkie inne klucze samolotów) i ruszyły zestrzeliwać niemieckie bombowce ( dywizjony RAF-u biorące udział w walce strąciły 61 maszyn, a same straciły (aż lub tylko...) 20. "Był to najlepszy wynik w tej wojnie".

Drugi rozdział pt. "Ból" mówi o przykrym wydarzeniu z udziałem podporucznika Kazimierza Daszewskiego zwanego "Długim Joe". Podczas bitwy z Dornierami 215 Kazimierz Daszewski również strącił bombowca. Ścigał wroga aż nad Dover, lecz "otoczony Messerschmittami dostał pociskiem z działka lotniczego". Ból sparaliżował mu prawą stronę ciała, a gorący glikol poparzył mu twarz. Niesprawnym samolotem nie mógł zalecieć daleko. "Stery nie działały, były zerwane. Drążek sterowy posuwał się luźno". Samolot wpadł w korkociąg. Kabina została obryzgana krwią. Do katastrofy pozostało kilka sekund. Daszewski musiał wyskoczyć z maszyny jednak był zbyt słaby, aby się z niej wydostać. Gdy w końcu udało mu się wydostać powstrzymały go przewody - radiowy i tlenowy - przyczepione do kominiarki. Jednak wydobywając ostatnie siły udało mu się je zerwać. Skoczył. Lecz nad nim były Messerschmitty. Nie mógł otworzyć spadochronu. Spadał twarzą do góry. Leciał w korkociągu. Nie widział ziemi. Nie wiedział jak blisko się znajduje. Postanowił otworzyć spadochron. A nuż ziemia była kilometry od niego. Ale spadochron otwiera się prawą ręka, a cała jego prawa cześć ciała była sparaliżowana. Próbował znaleźć rękojeść lewą ręką. Nadaremnie. Jednak po pewnym czasie udało się! Spadochron szarpnął nim do góry i ułożył w normalnej pozycji. Spowodowało to nowy ból. Pasy na których "wisiał" przechodziły przez zranione biodro. Nie mógł tego znieść. Chciał rozluźnić pasy, co byłoby samobójstwem. Jednak zabrakło mu na to sił. Czas mu się dłużył. W końcu wylądował w pobliżu jakiejś wsi. Ludzie myśleli, że jest Niemcem. Chcieli mu zdjąć spadochron. Postanowili go rozciąć. Potem bandażowali mu nogę. Jedni nakładali bandaże, inni przytrzymywali jego ciało. Jeden z wieśniaków trzymał mocno jego zranione ramię. Daszewski odchodził od zmysłów. Gdy ręce chłopa zalały się krwią puścił rękę dobrodusznie przeprosił. Kiedy podporucznika wnosili do szpitala ten stracił przytomność. Po trzech i pół miesiąca wyszedł ze szpitala. Rany się zagoiły. Siła została. Duch też. Dalej polował na bombowce i Messerschmity. "Jego niepokonana żywotność była wzruszająca i czasem patrząc na to nieugięte chłopie znad Wisły, odnosiło się wrażenie, że Daszewski był więcej niż dziarskim myśliwcem. Że Daszewski to symbol czegoś niezniszczalnego. Że jego ból i blizny, i słoneczne oczy, i uśmiech - to rzeczywiście symbole zwycięskiego, choć w ranach narodu".

O zasługach lotników broniących angielskiego nieba Churchill powiedział: "Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym" ("Never was so much owed by so many to so few"). I z tymi słowami w pełni się zgadzam. Gdyby nie ci wszyscy ludzie, żołnierze, lotnicy, marynarze być może nie żylibyśmy teraz w wolnym kraju, może w ogóle by nas nie było... Kto wie? Zawdzięczamy im naprawdę dużo i sądzę, że czasami można poświęcić godzinę, pół, nawet 5-10 minut na rozmyślania związane z II wojną światową, bo w sumie to ona naszemu pokoleniu (zresztą, nie tylko naszemu) jest najbliższa. Proponuję czasami namówić naszych pradziadków, dziadków, a może nawet ojców, aby opowiedzieli nam o tych dobrych i złych wojennych chwilach. Naprawdę warto!

to jedyne co znalazłeml, raczej nie znajdziesz streszczenia tej ksiazki...nie jest to lektura opracowywana w szkole wiec nikt jej nie streszcza Przeczytaj resztę odpowiedzi z tematu



Temat: OT ? Putin o Kwasniewskim ( link , pol )


rzeczywistości się nie bardzo ma.


Uściślijmy - Twojego wyobrażenia o rzeczywistości :O)


Polska nie jest tak słaba jak Ci się wydaje i nie będzie tak silna


Do szeregu Twoich umiejętności doszło czytanie w myślach ? :OD


    Nie, Antey, wręcz przeciwnie. Jesteś marzycielem. Im bardziej
narzekasz, im bardziej stawiasz sprawę w czarnych barwach, tym bardziej to
z Ciebie wychodzi.


To weź coś postaw jasnych :OP


    Gdzie jak to czytałem tekst idealnie podsumowujący Twoją podstawę,
jesteś niemal modelowym typem... o


Już Ci kiedyś pisalem - psychoanalizę to zostaw zawodowcom.
A to nie oznacza koniecznie cytowania oklepanych do bólu frazesów.


spotykamy wśród rodaków przekonanie, że skoro zaszczycili nas swoim
przyjściem na świat, należy im się od losu coś znacznie lepszego niż
zamieszkiwanie "w tym kraju"


To jest akurat prawo każdego człowieka - tak samo, jak odpowiednie
postępowanie z tymi, którzy egzekwowanie tego prawa utrudniają.


Nie wiadomo, skąd brali swoje głębokie przekonanie, że jakiś inny kraj
zajmie
się nimi bardziej troskliwie


Jak to skąd ?! Z prounijnej agitacji choćby.... 'homo-sovieticus II' jako
żywy...
...kłamstwo powtarzane odpowiednio często nabiera znaczenia, a koniec
końców wiele osób spragnionych jest jakichkolwiek lepszych nowin.
Zresztą też nie bardzo wiem, co oznacza 'troskliwe zajęcie' się - większość
moich znajomych troszczy się o siebie sama, i ma tylko nadzieję że im
nie będzie się zanadto w tym przeszkadzać. Natomiast faktem jest ciekawa
tendencja nazywania 'bezradnością' żądań wobec państwa, aby wypełniło
swoją część zobowiązania - np. związaną z zapewnieniem opieki lekarskiej
osobie płacącej regularnie składki.


i Greenpoint, gdzie pomieszkują nasi rodacy, kto wie, jakim ogromnym
wysiłkiem i jak rzadko emigranci osiągają sukces


Proponuję zobaczyć, jak często osiąga się tzw. 'sukces'
w kraju, i jaka jest jego miara. Oczywiście można zignorować fakt, że
większość
polskiego wkładu np. w światowy dorobek naukowy ma swoje źródła w pracy
poza granicami kraju. Nawiasem mówiąc, dziwne że cytujesz to akruat
Ty - żarliwy obrońca tezy o głosowaniu nogami. Jasne, że można margines
w jednym kraju porównać z elitą w drugim i wyciągnać wnioski.
"Dajcie tezę, a dowód się znajdzie" - to może w ramach budowy narodowego
optymizmu i pewności siebie jeszcze koce zaczniemy bezdomnym w Nowym Jorku
wysyłać ...?


 że to dopiero dwoje amerykańskich autorów
przypomniało bohaterów dywizjonu 303."


Cóż poradzić, realizacja polskiego odpowiednika np. "Kompanii Braci"
najwyraźniej leży poza możliwościami naszego środowiska filmowego,
organizacji pozarządowaych, czy wreszcie państwa, a dokładniej telewizji
publicznej. Nie ma to jak odgrzewane po raz kolejny hity z czasów PRLu
- choć niektóre ("Jak rozpętałem II WŚ" np.) są znakomite mimo upływu lat.


    Masz czas, możesz się zastanowić przez Święta :o))


Nad czym tu się zastanawiać ? Polska jest biedna i zacofana
- i żeby się wszyscy optymiści świata zawzięli, inaczej nie będzie.
Zaś wygodne lenistwo (porównywanie z Bangladeszem) to dobre
co najwyżej dla Nowych Europejskich Ludzi ;O) - w miarę rozgarnięty
człowiek powinien równać w górę, nie zaś zadowalać
się tym, że są podobno gdzieś są tacy, którzy mają gorzej.


    Pokornie? Urojeń część n-ta? Do Ciebie chłopie nie dociera, że takie
połajanki to właśnie świadczą o słabości głoszącego te słowa,


Nie wiem, w czyim sysetmie wartości. Może masz więc teorię, dlaczego
takiej samej 'połajanki' nie zebrały USA ;O) ? Tzn. może i zebrały,
tylko jakże w innej formie... no, ale zaraz się dowiemy, że z powodu
chamstwa prezydenta, to Francja jest bankrutem :O) a Polska
ziemią mlekiem i miodem płynącą ;O)


Im głośniej to robi, tym Twoja dusza powinna się
cieszyć, bo *to* właśnie znaczy, że odzyskujemy prestiż :o)


Ucieszyć, to się ucieszę - gdy następnemu takiemu 'nauczycielowi'
- te słówka się z powrotem do gardła wepchnie, jak to ładnie poeta ujął ;O)
Natomiast z żalem stwierdzam, że nie doczekam prawdopodobnie takiego
wydarzenia, co jest między innymi związane z głęboko zakorzenionym
tradycjami
fantazjowania (Ty i ALE najlepszym przykładem) i rządowo-prezydenckiego


    ...a po co? Po tej zabawie z Ukrainą przedstawiciel rosyjskiego MSZ
oznajmił, że Putin chciałby przyjechać do Polski. Zgadnij dlaczego?


Z pewnością masz na ten temat jakąś uczoną teorię, której jak zwykle
z zainteresowaniem wysłucham ;O)

Przeczytaj resztę odpowiedzi z tematu
Copyright (c) 2009 Życiowe Refleksje | Błąd | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.